My i oni: obfitość dla bogatych, nędza dla pozostałych

W zeszłym miesiącu prezydent Francji Emmanuel Macron na posiedzeniu rządu ogłosił, że wojna na Ukrainie i zmiany klimatyczne sygnalizują koniec „ery obfitości”. Chwileczkę, kiedy to zaczęła się rzekoma „era obfitości”? Czy mrugnęliśmy okiem i ją przegapiliśmy?

[Source]

W rzeczywistości istniała ona tylko dla bogatych. Raport banku inwestycyjnego Credit Suisse ujawnił, że liczba osób „Ultra High Net Worth” (UHNW) – z majątkiem przekraczającym 50 milionów dolarów (43,7 milionów funtów) – podwoiła się w ciągu ostatnich dwóch lat dzięki gwałtownie rosnącym cenom domów i kwitnącym rynkom akcji. Na przykład wartość netto prezesa Tesli i SpaceX Elona Muska wzrosła z 26 mld dolarów w 2020 roku do ponad 200 mld dolarów w 2022 roku.

Podczas gdy ultra-bogaci gromadzą bezprecedensowe poziomy bogactwa, ostatni kryzys kapitalizmu wywrócił do góry nogami życie większości ludzi. Dla milionów gwałtownie rosnące koszty życia w dzisiejszych czasach, tuż po pandemii COVID-19, to kwestia życia lub śmierci.

Jak zawsze, istnieje jedna rzeczywistość dla bogatych elit, a inna dla reszty z nas.

Trudne czasy – dla niektórych

Prawdziwym celem ostrzeżenia Macrona było przygotowanie francuskich mas na jeszcze trudniejsze czasy. Mimo obowiązującego od lipca 4-procentowego limitu na ceny paliw, niedobory energii mają spustoszyć francuskie gospodarstwa domowe. Tej zimy w grę wchodzą także wymuszone przerwy w dostawie prądu. Jak tłumaczył Macron, jest to nieunikniony koszt wsparcia Europy dla Ukrainy w prowadzonej przez NATO wojnie zastępczej z Rosją.

W rzeczywistości pasożytnicza mniejszość może swobodnie zarabiać, podczas gdy to pracownicy są zmuszeni płacić za kryzys. Dywidendy wypłacane przez największe francuskie firmy osiągnęły rekordową kwotę 44 mld euro w drugim kwartale 2022 roku, co stanowi wzrost o 33 procent w stosunku do ubiegłego roku.

Dodatkowo francuskie firmy, takie jak LVMH, L’Oréal, Kering i Hermès, znajdują się na czele prognozowanego wzrostu globalnego rynku dóbr luksusowych o 3,7 procent rok do roku w ciągu najbliższych pięciu lat, z 349,1 mld dolarów w 2022 roku do 419 mld dolarów. Podczas gdy bogaci obkupują się we francuskie designerskie torebki, zwykli francuscy pracownicy walczą z podstawowymi problemami, z rosnącą inflacją, która uszczupla ich dochody, a stopa bezrobocia pnie się do 7,4 procent. Rząd bogatych Macrona, jak zawsze, jest całkowicie pozbawiony kontaktu z problemami mas.

Sytuację podsumowuje Anne Lauseig, opiekunka z Bordeaux:

Niektórych z nas ledwo stać na paliwo, by dojechać do pracy. Niektórzy chodzą do banków żywności lub śpią w swoich samochodach, jeśli nie stać ich na czynsz. Ja czekam, aż lodówka będzie pusta, zanim kupię trochę jedzenia. Nie jestem pewna, czy rząd zdaje sobie sprawę z gniewu i niesprawiedliwości, jaką czują ludzie.

Widzimy tę samą historię rozwijającą się na całym świecie. I to nie po raz pierwszy.

Podczas pandemii COVID-19, klasa rządząca wygłaszała frazesy o tym, że „wszyscy jesteśmy w tym razem”. W rzeczywistości robotnicy i ubodzy znosili najcięższe choroby, niepewność i śmierć, podczas gdy bogaci siedzieli bezpiecznie w swoich klimatyzowanych rezydencjach. Kapitaliści z sektora farmaceutycznego i technologicznego zbijali fortuny, podczas gdy robotnicy korzystali z państwowych zasiłków podczas lockdownów. Byliśmy świadkami surrealistycznego spektaklu potentatów takich jak Elon Musk i Richard Branson, którzy ścigali się ze sobą w kosmosie w prywatnych statkach rakietowych, podczas gdy miliardy ludzi były uwięzione w swoich domach.

Dziś tak zwany kryzys kosztów utrzymania pozbawia zwykłych ludzi niezbędnych do życia rzeczy, podczas gdy bogaci są nie tylko chronieni przed upadkiem, ale w niektórych przypadkach jeszcze bardziej się wzbogacają.

Miliarderzy i królowie

Wielka Brytania przechodzi szczególnie ciężki kryzys, z niebotycznymi kosztami energii i jednym z najwyższych poziomów inflacji w Europie Zachodniej, wynoszącym około 10 procent. Ciężar ten, rzecz jasna, odczuwają w większym stopniu robotnicy.

Biedniejsze gospodarstwa domowe wydają większą część swoich dochodów na energię i żywność, których ceny gwałtownie rosną. Świadczenia państwowe uległy zaś zmniejszeniu. Wyżej zarabiający mogą łatwo „zejść” do tańszych alternatyw, ale biedni mają niewielki wybór poza wyłączeniem centralnego ogrzewania lub skorzystaniem z banków żywności, jeśli koszt podstawowych produktów przekracza ich możliwości. W sumie stopa inflacji dla najbiedniejszej dziesiątki gospodarstw domowych jest o 1,5 punktu procentowego wyższa niż dla najbogatszej dziesiątki – jest to największa różnica odnotowana od 16 lat.

W międzyczasie liczba brytyjskich miliarderów wzrosła od 2021 roku, a ich łączny majątek powiększył się niemal o taką samą część jak ogólna inflacja (9,4 proc.) do 653 mld funtów.

I jest jeszcze więcej dobrych wiadomości dla super bogatych! Nowo mianowana premier Liz Truss wyruszyła w drogę z programem „pro-biznesowym, anty-rozdawniczym”, który ma przemówić do najbardziej reakcyjnej części zwolenników Torysów i zachwycić jej wielkobiznesowych dobroczyńców. Obejmuje on anulowanie planowanych podwyżek podatku od przedsiębiorstw oraz zniesienie limitu premii dla bankierów, wprowadzonego po krachu z 2008 roku.

Planowane cięcia w ubezpieczeniach społecznych, przedstawiane jako ulga dla szerszej populacji, mają przynieść pracownikowi zatrudnionemu w pełnym wymiarze godzin za minimalną stawkę 59 funtów rocznie, podczas gdy osoba zarabiająca 100 000 funtów zaoszczędzi ponad 1000 funtów. Truss określiła tę rozbieżność jako „sprawiedliwą” – ponieważ bogaci płacą większy podatek (co jest nieprawdą).

Ta uczciwa polityka będzie mało pocieszająca dla pracowników i biednych, którzy przeżywają najgorszy ogólny atak na ich standardy życia od 100 lat. Realny wzrost płac od 2003 r. został zniweczony, a liczba gospodarstw domowych żyjących w absolutnym ubóstwie ma wzrosnąć z 11 do 14 milionów.

Nie ulegajmy złudzeniom: życie ludzi już jest zrujnowane. Raport z biura Citizens’ Advice Bureau (CAB) w Boltonie opisywał spanikowanych mieszkańców szukających wskazówek, jak radzić sobie z rosnącymi kosztami. „Jednego dnia jem, jednego dnia nie”, powiedziała jedna kobieta, która pomijała posiłki, aby nakarmić swojego 14-letniego syna. Inna, utrzymująca się z zasiłku uniwersalnego po tym, jak jej mąż stał się niezdolny do pracy na skutek udaru, wykrzyknęła ściskając zaległe rachunki za energię: „Moje dziecko jest zdenerwowane, gdy widzi mój dług. Chce tego samego, co jego przyjaciele… wszyscy walczą”.

Zdenerwowany personel ma niewiele rad do zaoferowania. Gemma Walsh, kierownik ds. mieszkalnictwa CAB, mówiła o ludziach wchodzących do jej biura otoczonych swoimi rzeczami po tym, jak zostali bezdomni. „Musiałam powiedzieć ludziom, że [rada] nie zamierza ich zakwaterować – niech poszukają sobie namiotu. Mówimy, żeby zatrzymali się tutaj, dopóki nie zamkniemy, ponieważ jest ciepło, ale wtedy oni odchodzą”.

Sytuacja będzie się tylko pogarszać. Brytyjską klasę robotniczą czekają bardzo ponure święta: z rekordową liczbą osób ubiegających się o zasiłki, korzystających z banków żywności i marznących w domach.

Nierówności osiągają monstrualne rozmiary. Financial Times podał niedawno, że najlepiej zarabiający Brytyjczycy są piątą najbogatszą grupą na świecie, stanowiąc komfortową część globalnej elity. Najbiedniejsi plasują się na 15 miejscu, a ich standard życia jest o 20 procent gorszy niż gospodarstw domowych o niskich dochodach w Słowenii, kraju o PKB 50 razy mniejszym niż brytyjskie.

Zamiast dostarczać rozwiązania, klasa rządząca i prawicowe kierownictwo Partii Pracy przyłączyły się do mdławego cyrku „żałoby narodowej” po zmarłej niedawno królowej Elżbiecie II: kobiecie, która przez całe życie żyła w luksusie, na koszt społeczeństwa. Można się zastanawiać, ile starszych kobiet z klasy robotniczej umrze tej zimy w zimnych, wilgotnych mieszkaniach bez całej iście tragikomicznej otoczki?

Kapitalistyczny establishment i wierna mu jak pies prasa poświęciły wiele energii na budowanie wizerunku królowej Elżbiety jako „przyziemnego” suwerena, uwielbianego przez zwykłych ludzi. Życie każdego zatrzyma się jednak w miejscu podczas jej pogrzebu, aby zapewnić, że wszyscy oddamy jej należyty szacunek. Żenisz się? Trudno! Musisz pochować swoją babcię? Przykro mi! Masz wizytę w szpitalu? Trudno. Nawet niektóre banki żywności powiedziały, że zamkną swoje drzwi, gdy Jej Wysokość będzie odchodzić na wieczny spoczynek.

Koszt państwowego pogrzebu królowej, szacowany na 5-10 milionów funtów, zostanie oczywiście poniesiony z kasy publicznej. Choć z łatwością mógłby zostać pokryty z 28 miliardów dolarów fortuny rodziny królewskiej. Nowo koronowany król Karol III otrzymał zerową stawkę podatkową od swojego spadku w wysokości 500 mln funtów, co pozwoliło mu zaoszczędzić 200 mln funtów, które również mogły pokryć koszty pogrzebu jego matki: a także otworzyć kilka szkół i szpitali. Pomimo tej odziedziczonej fortuny, jednym z pierwszych działań Jego Wysokości było doręczenie 100 jego osobistym pracownikom wypowiedzeń.

Te obrzydliwe podwójne standardy i pogardliwe okazywanie przywilejów mają swój skutek. Można to zaobserwować, anegdotycznie, w fali wściekłości w mediach społecznościowych, która stoi w wyraźnym kontraście z nastrojem „jedności narodowej” kultywowanym przez prasę głównego nurtu i kilometrową kolejką do trumny królowej.

Jeden z użytkowników twittera uchwycił rosnący nastrój wśród części społeczeństwa: „W środku kryzysu kosztów utrzymania wydają miliony naszych pieniędzy na pogrzeb królowej, kiedy jej syn odziedziczy miliony i nie zapłaci żadnego podatku spadkowego. To obrzydliwe.”

Spekulacje

Po drugiej stronie Atlantyku prezydent USA Joe Biden świętuje swój pakiet wydatków, który ma na celu odciążyć Amerykanów z klasy pracującej. Ale jak na razie środki te zawodzą: Inflacja w USA przekracza prognozy i wynosi 8,3 procent, co odbija się na zarobkach ludzi.

Podczas gdy klasa rządząca narzeka, że podnoszenie płac, aby to zrekompensować, tworzy „spiralę płacowo-cenową”, która pogłębi inflację, zyski przedsiębiorstw w USA wzrosły o 9,1 procent w drugim kwartale 2022 roku do rekordowego poziomu 2,6 biliona dolarów. To, co widzimy w rzeczywistości, to spirala „zysków i ubóstwa”, w której niewielka mniejszość cieszy się ogromnym bogactwem, a miliony rodzin borykają się z coraz bardziej nieznośnymi warunkami w najbogatszym kraju na ziemi; do tego stopnia, że 1 na 6 amerykańskich dzieci cierpi teraz z powodu niedożywienia.

Rząd USA ostatnio podstemplował kolejną partię 2,2 miliarda dolarów, aby kontynuować swoją wojnę zastępczą z Rosją na Ukrainie. Tymczasem setki tysięcy ludzi (głównie robotników i czarnoskórych) w Jackson w stanie Missisipi są obecnie zmuszone do wielogodzinnego stania w kolejkach do centrów dystrybucji wody, po tym jak powódź w zakładzie uzdatniania wody spowodowała, że ich woda z kranu stała się brązowa i niezdatna do picia. Niektórzy mieszkańcy nie mają nawet ciśnienia wody niezbędnego do spłukiwania toalet.

Jackson nie jest wyjątkiem. Media społecznościowe obfitują w obrazy dużych miast, takich jak Detroit, Cleveland i Filadelfia, dosłownie gnijących od biedy, rozpadającej się infrastruktury i bezdomności. A jednak zyski korporacyjne nadal rosną, a amerykańska klasa rządząca zawsze wydaje się znajdować pieniądze na finansowanie swoich imperialistycznych przygód za granicą.

Jeśli sytuacja jest zła w zaawansowanych krajach kapitalistycznych, to jeszcze gorsza jest w biedniejszych krajach, które zostały dotknięte pandemią COVID-19, brakiem paliwa i żywności oraz rosnącymi kosztami zadłużenia. Szykuje to katastrofę społeczną dla miliardów. Na przykład, raport o bezpieczeństwie żywnościowym z 2022 roku wykazał, że koszt zdrowej diety w Indiach, około 3 USD dziennie, był nieosiągalny dla ponad 70 procent populacji, czyli 973 mln ludzi.

Ale głodne masy mogą być dumne z faktu, że po raz pierwszy w historii Hindus stoi w pierwszej trójce najbogatszych ludzi na ziemi! Gautam Adani przeskoczył magnata dóbr luksusowych Bernarda Arnaulta, dodając w tym roku 60,9 mld dolarów do swojej fortuny, co stawia go tylko za Jeffem Bezosem i Elonem Muskiem z sumą 137 mld dolarów.

A co jest źródłem bogactwa Adaniego? Jego konglomerat, grupa Adani, zgarnia kontrakty infrastrukturalne, medialne i energetyczne w Indiach, w czym pomogła mu reakcyjna polityka prywatyzacyjna premiera Narendry Modiego. To spowodowało, że jego akcje podwoiły się w 2022 roku. Adani chce teraz przejąć znaczną część indyjskiego przemysłu produkcji żywności: to bardzo mądra inwestycja, biorąc pod uwagę wspomniany wcześniej wzrost cen żywności, który powoduje głód jego rodaków!

Na jednym biegunie ubóstwo, na drugim biegunie bogactwo

Marks tłumaczył, że kapitalizm powoduje akumulację ogromnego bogactwa na jednym biegunie, a na drugim biegunie powoduje wzrost nieznośnej biedy. Dla klasy rządzącej era obfitości nigdy się nie skończyła. Dla klasy robotniczej widoki na przyszłość są zaś niesamowicie ponure i pozbawione nadziei na lepsze jutro.

Nasze społeczeństwo wytworzyło mnóstwo bogactwa, które mogłoby rozwiązać wszystkie trudności, jakie dotykają klasę robotniczą. Jednak większość zasobów znajduje się w rękach prywatnych spekulantów, którzy są coraz bardziej aroganccy, zdegenerowani i pozbawieni kontaktu z otoczeniem. Po poniesieniu straszliwych ofiar w ciągu ostatnich kilku lat, masy zaczynają rozumieć ten fakt.

Nie będzie obfitości dla większości, dopóki system kapitalistyczny nie zostanie obalony, a na jego miejscu nie powstanie socjalizm. W nadchodzących tygodniach pokażemy, że we wszystkich sferach życia – od kwestii energii, poprzez mieszkania, głód, aż po poziom życia – nie jesteśmy w tym wszyscy razem. Istnieje wyraźny podział na ich i nas.